Justyna o pracy nad płytą

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ostatnimi czasy poza pisaniem tekstów i nagrywaniem wokali na nową płytę zbyt wiele w moim życiu się nie dzieje. Jestem osobą, która dla dobra ważnej i wymagającej poświęcenia sprawy – na jakiś czas porzuca wszystkie inne zajęcia i oddaje się w 100 % pracy. Dlaczego? W tym przypadku dlatego, że muzyka pisze historię swego twórcy. Każda wydana płyta zapisuje się w życiorysie już na zawsze. Ta będzie moim pierwszym wysokonakładowym wydawnictwem. Nie chcę tego spieprzyć. Jestem chyba nieco inna niż większość popularnych wykonawców – bo dla mnie ważniejsze od tego jak śpiewam jest to – co i o czym śpiewam. Jest tyle pięknych dźwięków za pomocą których z ciszy w jednym ułamku sekundy może powstać melodia i emocja, która wzruszy i zachwyci. Jest wiele słów i dźwięków. Jeszcze więcej kombinacji w których mogą zaistnieć. Moim zdaniem warto w nich przebierać. Nie używać pierwszych lepszych. Znaleźć te najpiękniejsze i z nich układać muzyczne opowieści. Opowiadać to co dzieję się na jawie jak i to co dzieje się w snach i wyobraźni. O tym co nas cieszy, co nas boli. Raz z żartem ,innym razem ze śmiertelną powagą. Ze smutkiem, innym razem z radością. Nie bać się wyjść na scenę z manifestem na ustach, z modlitwą, zwierzeniem, wyznaniem. Nie pisać tylko o tym co jest wygodne i mile widziane, ale też i o tym o czym inni milczą. Muzyka nas oczyszcza. Twórcę jak i odbiorcę. Dlatego dokładam wszelkich sił by płyta wyszła nam najlepiej jak tylko się da. Czasu mamy niewiele. Pośpiech nieco przejął kontrolę nad istotą sprawy. Ale mam nadzieję że poskromimy tę bestię. =)

Jestem bardzo wrażliwą osobą i wiele spraw przeżywam nazbyt emocjonalnie. Tak jest i teraz. Nie mogę spać więc rozmyślam. Wczoraj rozmyślałam o tym ile w życiu zależy od nas samych. Wyszło mi, że wszystko i nic. Po pierwsze nikt się nas nie pyta czy „chcemy na ten świat”. Po drugie rodzimy się już na starcie z nierównymi szansami. Materialnymi, zdrowotnymi, obyczajowymi, narodowymi. Wtłaczane są nam do głowy zasady i filozofie z którymi jako dorośli i myślący ludzie, często się nie zgadzamy, ale presja i zaślepiona obyczajowość środowiska trzymają nas krótko na smyczy. A mogłoby się wydawać, że jesteśmy wolnymi ludźmi. Niestety nikt z  nas nie jest wolny. Jesteśmy niewolnikami: reklamy, mass mediów, polityki, samozwańczych przywódców duchowych, pieniądza, władzy, pracy, strachu, siebie nawzajem etc… Można by wymieniać w nieskończoność. A na samym końcu dojdziemy do wniosku, że jesteśmy niewolnikami własnego umysłu i ciała. Smutne ale prawdziwe. Dlatego warto mieć w głowie wiele chmur i pięknych wizji. Nie dać się zwariować. Mieć otwarte oczy i nie popadać w skrajności. Dlatego warto mieć szacunek do własnej osoby i do swego ciała. Jeśli już jest ono naszym więzieniem, niech będzie najsłodszym z miejsc na ziemi w którym przyszło nam żyć !!! Są ludzie mądrzejsi i ładniejsi. Zdolniejsi i bogatsi. Ale ja jestem niepowtarzalny !!! =)